Blog > Komentarze do wpisu

Specjalnie dla LongPlay.blox.pl: Adam Bałdych

 

25 sierpnia to premiera bardzo oczekiwanego drugiego już albumu nagranego w konstelacji Adam Bałdych & Helge Lien Trio: "Brothers".
Kooperacja wybitnego polskiego skrzypka z jednym z najciekawszych europejskich składów jazzowych, triem norweskiego pianisty Helge Liena (biogram artysty: TUTAJ), okazała się jednym z najciekawszych zjawisk jazzowych ostatnich lat. Konstelacja ta zdawała się być jednorazowym projektem. Tymczasem wyśmienity album: "Bridges" z roku 2015, wyróżniony na LongPlay.blox.pl w podsumowaniu Polish Jazz 46 Top Albums, doczekał się kontynuacji.

Wirtuozeria Adama Bałdycha przekracza wszelkie granice możliwości instrumentu oraz niszczy międzygatunkowe bariery i granice pomiędzy strukturą kompozycji a improwizacją. Połączenie tych elementów z możliwościami jednego z najlepszych w Europie składów jazzowych zapewnia muzykę, od której trudno się uwolnić.
Na kilka tygodni przed światową premierą "Brothers", specjalnie dla Czytelników LongPlay.blox.pl Adam Bałdych udzielił wywiadu dotyczącego zapowiadanej płyty.

- Dwa lata temu rozmawialiśmy o projekcie Adam Bałdych & Helge Lien Trio przy okazji ukazania się albumu "Bridges" (wywiad znajdziecie: TUTAJ) . Dziś spotykamy się by porozmawiać o drugiej płycie nagranej w tej konfiguracji. Czy album "Brothers" jest swego rodzaju uzupełnieniem poprzedniej płyty i zawiera część pomysłów, na które wówczas zabrakło miejsca?

- Nie. Muzykę napisałem częściowo na początku, częściowo podczas wakacji 2016 roku. "Brothers" to zupełnie nowa płyta, która powstała jako swego rodzaju kontynuacja mojej współpracy z Helge, z którym nasze muzyczne relacje bardzo się pogłębiły. Współpraca początkowo polegać miała na spontanicznym połączeniu dwóch muzycznych organizmów: mojego oraz Helge Lien Trio. Nie wiedzieliśmy wówczas czy będziemy w stanie znaleźć wspólny mianownik i stworzyć nową, każdego z nas inspirującą jakość. Okazało się że nasz wspólny język muzyczny wypracował się podczas koncertów bardzo szybko. Zaczęliśmy go rozwijać a wraz z rozwojem muzyki powstała między nami więź, mająca coraz większy wpływ na samą muzykę. Okazało się że zaufanie którym się obdarzyliśmy i dyskusje na temat koncepcji i kierunku w jakim chcielibyśmy pójść, zaowocowały pełną silnego brzmienia, zupełnie nową muzyką. Możliwość podążania w każdym kierunku rodzi więcej eksperymentów. To jest idealna sytuacja, gdy można rozpoczynać kolejne etapy muzycznych poszukiwań; bez prób pójścia tą samą sprawdzoną ścieżką i eksploatacji tych samych rozwiązań, których efekt łatwo przewidzieć. Wierzę że publiczność jazzowa chce również odkrywać nowe muzyczne obszary. Jest to coś, co robię od zawsze i wiem że to jedyny właściwy dla mnie kierunek.

- Porównując oba albumy, na nowej płycie dostrzegam więcej spontaniczności, surowości czy nawet, w dobrym znaczeniu: swoistego ...brudu.

- Tak. Nie bałbym się tego słowa, właśnie: brudu. Pierwsza płyta była o tyle mniej dopracowana, że naszą przygodę zaczęliśmy od wejścia do studia, a dopiero później podczas koncertów i poznawania się na scenie jako muzycy, tak naprawdę odkryliśmy co możemy z tymi kompozycjami zrobić. Nagrywając "Bridges" wybraliśmy bardzo bezpieczną drogę, a dopiero wspólne granie na żywo wyzwoliło w nas ducha eksperymentu. Dzięki temu nowy album brzmi bardziej surowo, słychać na nim pewną dzikość, większą swobodę improwizacyjną. Wszystko to jest efektem wypracowanego w zespole wzajemnego zaufania. Także kompozycje, które przygotowałem na ten album powstały bardziej spontanicznie, dzięki czemu są bardziej surowe. Nowe utwory bardziej skłaniają się w kierunku współczesnej muzyki klasycznej. Znajdziemy też nawiązania do gatunków które fascynują mnie od wielu lat jak np. gitarowa muzyka rockowa. Oczywiście nie jest to ukazane w sposób dosłowny bo nie mamy gitary w składzie, lecz w wielu fragmentach pobrzmiewają echa gitarowych riffów. Estetykę post jazzrockową usłyszymy m.in. w podwojonych partiach basu z fortepianem, eksponujących ciężar dolnego pasma.

- Coraz śmielej grasz bez użycia smyczka.

- Współpracując z kompozytorami tworzącymi muzykę współczesną, zacząłem śmielej traktować skrzypce w sposób totalny, poszukując nowych technik albo eksploatując te powszechnie znane, które jednak zarówno w muzyce klasycznej jak jazzowej, wykorzystywane są śladowo. Chcę pokazać że można odwrócić role, czyli np. zagrać cały utwór pizzicato, smyczek pozostawiając na drugim planie. To przewrotne myślenie o skrzypcach, ale w zasadzie dlaczego nie można potraktować ich w ten sposób? To tak jak w przypadku niektórych gitarzystów grających pewne fragmenty smyczkiem i traktujących tę technikę drugorzędnie, bo na gitarze przecież gra się inaczej. Ale dlaczego gra się inaczej? Przecież także na fortepianie można dziś grać poruszając struny palcami. To nie musi być od wieków eksploatowana klawiatura. O pewnych instrumentach myśli się bardzo sztampowo, a ja przełamałem się by samemu w sobie złamać pewne schematy. Dlatego na nowej płycie dużo jest momentów, w których pojawiają się flażolety, pizzicata, czy nawet szumy i szmery wydobywane z instrumentu.

- Dlaczego zdecydowałeś się na nagranie kolejnej płyty w tym samym składzie?

- Przed każdą płytą zastanawiam się nad tym jakie kompozycje zagrać, jaki charakter ma mieć album, w jakim kierunku pójść i z jakimi muzykami zrealizować nowe pomysły. Ostatnich kilka moich płyt charakteryzowało to, że każda z nich nagrana była z innymi muzykami. Po raz pierwszy od lat postanowiłem nagrać drugi album z tym samym składem. Siła jaka tkwi w tej konfiguracji jest dla mnie czymś bardzo ważnym i wyjątkowym. Tym razem nie tworzyłem czegoś zupełnie od zera, tylko nagrałem nowe utwory z zespołem, w którym wszyscy darzą się bezgranicznym zaufaniem. Tym samym nasz wypracowany styl przełożyliśmy na zupełnie nową muzykę, a kierunek jaki obraliśmy odzwierciedla wspólnie zdobyte doświadczenie koncertowe.

- Na "Brothers", także w instrumentarium nastąpiły zmiany. W kilku utworach pojawia się saksofon...

- W ostatnim czasie napisałem sporo muzyki na większe składy. Pasjonuje mnie rozpisywanie muzyki na różne instrumenty, aby nie tylko swą grą przekazać to co jest dla mnie ważne, ale pozwalać także innym artystom przejąć ode mnie dźwięki i dodać muzyce zupełnie nowej przestrzeni. W wypadku tego albumu jest to saksofonista Tore Brunborg. Pierwszy raz usłyszałem jego saksofon na płycie Torda Gustavsena. Później sięgnąłem po jego albumy: wydany przez ECM "Extended Circle" i nagrany dla ACT-u "Slow Snow". Zaproponowałem go chłopakom na nasz kolejny album. Okazało się że doskonale go znają a nawet mieli okazję już wcześniej z sobą współpracować. To bardzo znany w Norwegii saksofonista, grający w wielu wyśmienitych składach.

- Podobnie jak Helge Lien jesteś kompozytorem i liderem o bardzo silnej osobowości. Czy łatwo wam osiągnąć konsensus? Jak silne piętno na skomponowanych przez ciebie utworach odcisnął Helge?

- Mimo że są to moje kompozycje, więc już z definicji wprowadzają pewne brzmienie, kierunek i bez względu na to z kim bym je zagrał, jest to świat należący do mnie i obrazujący określony kierunek, Helge miał bardzo duży wpływ na kształt całej płyty. Gramy muzykę wspólnie i jej ostateczny kształt jest sumą naszych indywidualnych doświadczeń. Zawsze "sprawdzam" nowe kompozycje grając je z różnymi składami, obserwując w jakim kierunku mogą ewoluować i jak mogą być interpretowane. Są to ważne sygnały, mówiące mi co jeszcze z tą muzyką można zrobić. Mimo że w międzyczasie grałem ten materiał z innymi muzykami, wrażliwość Helge i chłopaków okazała nieprawdopodobna. Ich sposób gry, poczucie piękna, brzmienia, dynamiki... okazały się bezcenne.
Od początku chciałem aby projekt był firmowany jako: Adam Bałdych & Helge Lien Trio. To swego rodzaju zwrócenie uwagi na to, że muzyka tworzona jest demokratycznie. Każdy ma w niej tyle samo do powiedzenia. Słuchamy się wzajemnie i każdy reaguje na brzmienie pozostałych. Ten album jest wypadkową czterech osobowości, a w niektórych utworach gdy dochodzi do nas saksofon, pięciu. Tore nie eksponuje na płycie swoich umiejętności technicznych. Gra mało dźwięków, ale mają one ogromną siłę i głębię. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego atmosferycznej gry, oraz tego jak łatwo 'wkleił" się do zespołu, wzbogacając jego muzykę.

- Jak można było przeczytać w materiał prasowych: tytuł "Brothers" rozumieć można na kilka sposobów.

- Utwory wypełniające ten album w dużej mierze wynikają z moich osobistych przeżyć związanych ze stratą brata w ubiegłym roku. Było to dla mnie silne przeżycie i poczułem że jedynym sposobem na to by jakoś dać sobie z tym radę, jest stworzenie muzyki która o tym opowie. To jest bodziec, którego nie przeżywa się na co dzień. Wydawało mi się niezwykle ważnym podzielenie się tym z moją publicznością; ludźmi którzy słuchając mojej muzyki wchodzą w mój świat. Staram się być szczery w tym co robię, więc jeśli dzieje się w moim życiu coś ważnego, uważam że właśnie muzyka powinna o tym opowiedzieć. Są ludzie, którzy zmagają się z podobnymi przeżyciami i być może odnajdą w niej coś co choć w bardzo małym stopniu pozwoli im łatwiej przez to przejść. Myślę że poza rozrywką, muzyka powinna także temu służyć. Tytuł "Brothers" jest więc swego rodzaju hołdem jaki oddaję swojemu bratu. Drugi kontekst odnosi się do siły tkwiącej w naszym zespole, naszego wzajemnego zaufania i mających odzwierciedlenie w muzyce relacji, dzięki którym staliśmy się dla siebie braćmi. Jest jeszcze trzeci kontekst tytułu odnoszący się do problemów dzisiejszego świata, pełnego konfliktów, na skutek których ludzie stali się dla siebie obcy. Chcę zwrócić uwagę także na to że, tak jak w muzyce dopiero bliskość między nami powoduje pełną harmonię, tak i wszyscy ludzie potrzebują dziś większej bliskości.

- Niemal cały program płyty złożony jest z twoich kompozycji. Wyjątkiem jest pięknie wtopiona w klimat albumu "Hallelujah" Leonarda Cohena.

- To jest utwór, który wybrałem na płytę jeszcze podczas ubiegłorocznych wakacji. Krótko przedtem grałem go we własnym opracowaniu na skrzypce solo i bardzo chciałem by znalazł się na płycie z norweskim trio. Na kilka dni przed wejściem do studia graliśmy ten utwór podczas koncertu, kiedy dowiedzieliśmy się że Leonard Cohen zmarł. Nagle okazało się że zaplanowana wcześniej na płytę kompozycja okaże się zarazem hołdem dla jego twórcy. Po kilku dniach nagrywając ten utwór chcieliśmy tym bardziej podkreślić jego uduchowiony nastrój. Nagrywając wszystkie utwory chcieliśmy także m.in. poprzez wystrój studia i oświetlenie, wytworzyć odpowiedni klimat. Dzielenie się muzyką wynikającą z wnętrza naszych osobowości jest intymne, a więc staraliśmy się aby w studio również panował właściwy klimat. Mam nadzieję, że magię tych dwóch dni jakie spędziliśmy w studio udało się uchwycić na płycie.

- Czy na nowej płycie są utwory, na które z różnych powodów chciałbyś zwrócić szczególną uwagę?

- "Brothers" traktuję jako rodzaj opowiadania mającego swój początek i zakończenie. Motyw tematu "Prelude" otwierającego płytę, pojawia się w "Elegy" i wraca w "Codzie". Tak jest też w mniejszym lub większym stopniu z pozostałymi utworami. Całość powstawała w sposób w jaki malowane są obrazy, a więc płyta najlepiej brzmi słuchana od początku do końca. To także muzyka wymagająca od słuchacza większej uwagi. Warto w tę muzykę wejść i przeżyć ją sam na sam, dostrzec w niej emocje i rozmaite barwy.

- Wydaniu płyty towarzyszą videoclipy.

- Przygotowane są trzy clipy, które promując album będziemy stopniowo udostępniać w mediach. Video od zawsze towarzyszy mojej muzyce. W dzisiejszych czasach muzyka jazzowa także powinna być promowana w ten sposób. Różne gałęzie sztuki przenikają się, wielu odbiorców słucha muzyki patrząc na obraz, który czasem może coś dopowiedzieć, czasem stanowić dla niej kontrę. Często obraz pozwala poszerzyć muzyczną koncepcję, innym razem jest to swobodna interpretacja reżysera.

- Po kilku latach współpracy z wytwórnią ACT, stałeś się jej bardzo ważnym filarem.

- Cieszę się że jestem zapraszany na rozmaite okolicznościowe koncerty, jak m.in. tegoroczna gala w Berlinie z okazji 25-lecia wytwórni, czy planowany koncert w Elbphilharmonie w Hamburgu, jednej z najnowocześniejszych sal koncertowych na świecie. Czuję się dziś częścią tej ACT-owskiej Rodziny. Mam dużo swobody twórczej i wsparcie ze strony wszystkich związanych z wytwórnią. Nagrań na nowy album dokonaliśmy w studio Hansa, w którym nagrywałem już wcześniej, a więc mimo przytłaczającej legendy tego miejsca, czułem się tam dobrze, wiedząc że uzyskamy tam najlepszy z możliwych sound. Założyciel i szef ACT-u, Siggi Loch był obecny podczas sesji "Brothers", jest też współproducentem płyty. Podczas sesji był bardzo aktywny, a jego wyjątkowa energia i zapał udzieliła się wszystkim. Jego entuzjazm można porównać z zapałem artysty nagrywającego swą pierwszą wymarzoną płytę. Jego rola jako producenta i dobrego ducha tej płyty jest nieoceniona.

- Najbliższe plany?

- Wakacyjne koncerty z sekstetem, a już od 25 sierpnia zaczynamy promować "Brothers". Zagramy m.in. po raz pierwszy w Rumunii, na Festiwalu w Bran Castle. W październiku natomiast ruszamy w trasę koncertową po Polsce, zagramy m.in. także w Poznaniu.

- W takim razie do zobaczenia i usłyszenia na koncertach. Dziękuję za rozmowę.

z Adamem Bałdychem rozmawiał: Robert Ratajczak

fot.: Marta Ratajczak, R.R., ACT

środa, 09 sierpnia 2017, longplay_2010

Polecane wpisy

  • ODAzG 2018, Mosina 13-15.04.2018

    * ODAzG 2018, Mosina Od 12 już lat każdej wiosny w podpoznańskiej Mosinie odbywają się Ogólnopolskie Dni Artystyczne z Gitarą . Ta cykliczna impreza co roku prz

  • Era Jazzu, 11-15.04.2018

    * Era Jazzu 2018 Tegoroczna wiosenna edycja Era Jazzu - Aquanet Jazz Festival obfitowała w pięć koncertów ukazujących rozmaite odcienie jazzu. Zwyczajem tego p

  • Pzegląd płytowy (2018/17): premiery i nowości

    * Assorted Colors Scott Neumann to dziś jeden z najbardziej kreatywnych i wszechstronnych nowojorskich perkusistów, mający za sobą współpracę z takimi znakomit

CONFUSION PROJECT

Primal

TOŁHAJE
Mama Warhola
(2018)

Łukasz Kwiatkowski
Bach, Saint-Saens, Chopin, Godowski
(2018)

Ireneusz Łukaszewski
Jubilate
(2018)

Krzysztof Firlus / Anna Firlus
Gamba Sonatas
(2018)

Anna Liszewska
Franz Xaver Mozart: Utwory fortepianowe
(2018)