Blog > Komentarze do wpisu

Muzyczna Gazeta (2018/9-2)

Miniony weekend w Poznaniu obfitował w kilka ciekawych koncertów odbywających się w różnych obiektach na terenie miasta. Z bogatej oferty obejmującej różniące się stylistycznie wydarzenia, wybrałem dwa koncerty. W Sali Wielkiej Centrum Kultury Zamek swe 50-urodziny świętował Ray Wilson, a klub Blue Note zainaugurował kolejny sezon koncertowy występem Sekstetu Jana "Ptaszyna" Wróblewskiego.

* Ray Wilson: Genesis Classic, 07.09.2018

Pod hasłem "50th Birthday Concerts" w Sali Wielkiej Poznańskiego Zamku odbyły się dwa koncerty obchodzącego 8 września 50-te urodziny Raya Wilsona. Od lat zamieszkały w Poznaniu szkocki artysta znany z formacji: Guaranted Pure, Stiltskin i Cut, ma za sobą współpracę z wieloma wybitnymi muzykami, jak choćby Steve Hackett, Roger Hodgson (Supertramp), czy Dolores O'Riordan (Cranberries). Jednak największą sławę zdobył stając się w 1996 roku pełnoprawnym członkiem legendarnej grupy Genesis, zastępując w niej w roli wokalisty Phila Collinsa. W trzyosobowym składzie (Ray Wilson, Mike Rutherford i Tony Banks) Genesis nagrali swą ostatnią studyjną płytę: "Calling All Stations" (1997). Głos Wilsona okazał się pomostem pomiędzy możliwościami wokalnymi i manierą Petera Gabriela i Collinsa, co okazało się niezbędne gdy muzycy Genesis sięgali po starszy repertuar podczas promujących "Calling All Stations" koncertów.
Ray Wilson jest czynnym muzykiem, ciągle realizującym nowe projekty, w których często towarzyszy mu brat, ceniony gitarzysta Steve Wilson. Wciąż jednak wraca do okresu swej współpracy z Genesis, dając dedykowane grupie koncerty i publikując albumy wypełnione utworami zespołu ("Genesis Klassik" 2009, "Genesis Classic" 2011, czy "Genesis VS Stiltskin" 2014). Rok 2013 z kolei, przyniósł wyjątkową wersję utworu "Carpet Crawlers", którą Ray Wilson nagrał wraz z wieloletnim gitarzystą Genesis, Stevem Hackettem.
50-te urodziny artysty, które zbiegły się z 50-leciem założenia Genesis, okazały się dla Wilsona kolejnym pretekstem do koncertu wypełnionego utworami z repertuaru zespołu, oraz jego muzyków: Petera Gabriela, Phila Collinsa i Mike'a Rutherforda.
Szczerze mówiąc, podczas koncertu najbardziej liczyłem na utwory z płyty "Calling All Stations", w której powstaniu uczestniczył Ray Wilson. Wybrzmiało ich pięć: na sam początek utwór tytułowy stanowiący efektowne rozpoczęcie koncertu, świetny "Not About Us", "There Must Be Some Others Way", "Congo" i zagrany jako pierwszy bis, rozbudowany "The Dividing Line" z rewelacyjną perkusją.
Do miłośników Genesis z lat 70-tych, skierowane były: "Carpet Crawlers" (1974), połączone z sobą "Entangled" i "Ripples" z albumu "A Trick of The Tail" (1976) i "Follow You Follow Me" (1978). Z późniejszego okresu Genesis, Ray Wilson sięgnął m.in. po przebojowe: "Land Of Confusion", "Mama" i "Home By The Sea". W programie koncertu znalazły się też solowe przeboje Phila Collinsa: "In The Air Tonight" i "Another Day In Paradise", "In Your Eyes" i "Solsbury Hill" Petera Gabriela, a nawet "Another Cup Of Cofee" z repertuaru grupy Mike & The Mechanics Mike'a Rutherforda.
Doskonale iż w polsko-brytyjskim 8-osobowym składzie zespołu towarzyszącego Wilsonowi, znalazły się skrzypce i wiolonczela. Nadało to bowiem wielu utworom tak niezbędnej w przypadku repertuaru z jakim zmierzyli się muzycy, brzmieniowej przestrzeni i głębi.

Świetnie było w ciągu trwającego ponad dwie godziny koncertu, przypomnieć sobie wiele utworów z różnych etapów działalności Genesis. Tym bardziej iż na scenie gościliśmy muzyka, który wpisał się w ostatni okres działalności jednej z największych grup rockowych wszech czasów. Nawet jeśli album "Calling All Stations" był zaledwie jej przysłowiowym "łabędzim śpiewem". Mimo to wciąż największym wydarzeniem związanym z genesisowym tributem Raya Wilsona jakiego byłem świadkiem, pozostaje dla mnie koncert z Berlińskimi Filharmonikami (18.06.2011).

Ray Wilson: Genesis Classic, 07.09.2018 - Sala Wielka CK Zamek w Poznaniu
Ray Wilson - wokal, gitary
Ali Ferguson, Steve Wilson - gitary, chórki
Marcin Kajper – saksofon, flet, klarnet
Michał Łyczek – instrumenty klawiszowe
Alicja Chrząszcz - skrzypce
Agnieszka Kowalczyk-Glowinska - wiolonczela
Lawrie McMillan - gitara basowa, chórki
Mariusz Koszel – perkusja

relacja Marty Ratajczak (Babskim Uchem): TUTAJ

* Jan Ptaszyn Wróblewski Sextet, 08.09.2018

Trudno o lepsze otwarcie kolejnego sezonu koncertowego klubu Blue Note! 21. sezon poznańskiego klubu jazzowego nr 1, rozpoczął występ muzyka, którego koncert w 1998 roku zainaugurował trwającą już trzecie dziesięciolecie klubu działalność. 8 września w tym samym miejscu co przed ponad 20 laty zagrała dla nas żywa legenda polskiego jazzu, Jan "Ptaszyn" Wróblewski. 82-letni dziś saksofonista, kompozytor, dyrygent, aranżer i dziennikarz, od połowy lat 50-tych ub. stulecia współtworzy polskie środowisko jazzowe, przez cały czas pozostając czynnym artystą.
W zawsze bliskim swemu sercu Poznaniu, Ptaszyn wystąpił ze swoim prawdziwie gwiazdorskim sekstetem tworzonym wraz z: Henrykiem Miśkiewiczem (saksofon altowy), Robertem Majewskim (trąbka), Wojciechem Niedzielą (fortepian), oraz od niedawna współtworzącymi zespół Wróblewskiego: kontrabasistą Andrzejem Święsem i znanym z tria RGG perkusistą Krzysztofem Gradziukiem.
Program koncertu składał się z dwóch setów. Mocnym otwarciem okazała się autorska kompozycja Jana "Ptaszyna" Wróblewskiego "Driving". Po niej mieliśmy okazję wysłuchać obszernych fragmentów cyklu powstałego na podstawie muzyki Krzysztofa Komedy do spektaklu "Meine Susse Europaische Heimat" ("Moja słodka europejska ojczyzna"). Pierwotnie kompozycje te powstały w 1967 roku jako ilustracje do wierszy wybitnych polskich poetów. Już kilka lat temu zespół Jana "Ptaszyna" Wróblewskiego zarejestrował nowe aranżacje tych utworów, które w ciągu najbliższych tygodni ukazać się mają w formie płyty wydanej przez Warner w prestiżowym cyklu Polish Jazz. Cykl jakiego wysłuchaliśmy w klubie Blue Note, był rodzajem świetnie skonstruowanej jazzowej suity o pobudzającym wyobraźnię, ilustracyjnym charakterze, wobec której chciałoby się użyć określenia: poezja bez słów.
Przed przerwą Sekstet Ptaszyna zagrał jeszcze nieśmiertelną kompozycję tytułową z przełomowej dla polskiego jazzu płyty Kwintetu Krzysztofa Komedy: "Astigmatic" z 1966 roku. Niesłychane że utwór ten po ponad 50-latach wciąż robi tak ogromne wrażenie, jednocześnie idealnie sprawdzając się jako temat koncertowy, umożliwiający muzykom na efektowne kreacje solowe.
Tak jak pierwszy set koncertu zdominował cykl "Moja słodka europejska ojczyzna", w drugiej części sobotniego koncertu królowała ..."Halka" Stanisława Moniuszki. W związku z nadchodzącym Rokiem Moniuszkowskim 2019, nestor polskiego jazzu przygotował cykl motywów wybranych z najsłynniejszej opery Moniuszki w zreharmonizowanych, jazzowych aranżacjach. Co prawda muzyka daleko odbiegała od pierwotnych tematów znanych z "Halki", ukazała natomiast tkwiący w moniuszkowskim dziele ogromny potencjał improwizacyjny, który Jan "Ptaszyn" Wróblewski wykorzystał w sposób wręcz genialny.
Oczywiście nie mogło obyć się bez bisu. Tym okazał się również temat z opery, jednak bardzo dalece odbiegającej od moniuszkowskiej konwencji. "Moritat" czyli "Mack The Knife" to temat z "Opery za trzy grosze" Kurta Weilla z 1928 roku, który z upływem lat stał się standardem muzyki pop i jazzu.
Jan "Ptaszyn" Wróblewski to postać niezwykła na polskiej scenie. Wciąż zaskakuje nas nowymi, odważnymi projektami, jednocześnie od zawsze stojąc na straży tradycji polskiego jazzu. To muzyk, który nie gra jazzu, lecz sam jest jazzem.
Tak znakomicie rozpoczęty sezon koncertowy Blue Note Poznań, najzwyczajniej w świecie musi okazać się jednym z najlepszych w ponad 20-letniej historii klubu. Warto wspomnieć, iż do końca tego roku w podziemiach Poznańskiego Zamku wystąpią m.in. takie znakomitości jak Zbigniew Namysłowski (13 października), Billy Cobham (6 listopada), czy James Carter (14 listopada)

Jazz Top w Blue Note: Sekstet Jana "Ptaszyna" Wróblewskiego, 09.09.2018 - Blue Note Poznań
Jan „Ptaszyn” Wróblewski, Henryk Miśkiewicz - saksofony
Robert Majewski - trąbka
Wojciech Niedziela - fortepian
Andrzej Święs - kontrabas
Krzysztof Gradziuk - perkusja

* León

Trębacz i kompozytor, ale też pianista i wokalista Michael Sarian, zaczął grać na fortepianie w wieku sześciu lat, a pierwszą trąbkę otrzymał w wieku lat trzynastu. Urodzony w Kanadzie, wychowany w Argentynie, a od kilku lat osiadły w Nowym Jorku, od początku swej muzycznej działalności czerpie z doświadczeń i dorobku kulturalnego miejsc w jakich dane jest mu przebywać. Występował i koncertował profesjonalnie z rozmaitymi grupami: od progresywnych zespołów rockowych, poprzez grupę disco grającą na plaży w Urugwaju, na dużych składach orkiestrowych zakończywszy. W Nowym Jorku odnalazł się jako wyborny muzyk jazzowy, z powodzeniem występując w takich miejscach jak Blue Note Jazz Club, Jazz Lincoln Center czy The Iridium Jazz Club. Jego formacja Michael Sarian & The Chabones zdobywa coraz większą renomę występując przed coraz bardziej wymagającym audytorium. Trzeci już album prowadzonego przez niego zespołu, wydała prestiżowa wytwórnia Zoho Music, a tytuł płyty: "León" (w języku hiszpańskim: lew), odnosi się do bujnej rudej czupryny i brody Michaela. Płytę wypełnia pięć zupełnie nowych kompozycji trębacza zarejestrowanych w New Jersey pod koniec 2017 roku.

PREMIERA TYGODNIA
Michael SARIAN & The Chabones: León
CD 2018, Zoho ZM 201806

León; No 3; Casquito; Your Words; Colorado Yeta; No 3 (Locust St. Remix).

Michael Sarian - trąbka, flugelhorn, wokal, mini Moog, syntezator; Jim Piela, Evan Francis - saksofony; Elad Cohen - puzon; Michael Verselli - fortepian, Nord, mini Moog, syntezator; Trevor Brown - gitara basowa; Josh Bailey - perkusja, instr. perkusyjne; oraz: Franco Pinna - bombo leguero

To muzyka będąca swego rodzajem definicją jazzu XXI wieku, zarówno pod względem brzmienia i instrumentacji, jak sposobu postrzegania dźwiękowej przestrzeni. Michael Sarian śmiało eksponuje możliwości elektroniki i syntezatorów, a budowa poszczególnych kompozycji czerpie z rozmaitych nurtów jakie dominowały w muzyce improwizowanej na przestrzeni kilku dekad. Nawiązania do bebopu sąsiadują z rozwiązaniami właściwymi free jazzowi, a niemal bigbandowe aranżacje rozpisane na szeroką paletę instrumentów dętych, nasączone elementami fusion. Nieodzownym atrybutem muzyki zawartej na "León", są dostrzegalne w utworach nawiązania do muzyki argentyńskiej, które w naturalny sposób Sarian nosi w swoich genach.
Najbardziej reprezentatywnym pod tym względem utworem zdaje się rozbudowana do blisko 12 minut kompozycja "Your Words", stanowiąca niejako oś całego albumu. Rozmaite wątki przewijające się w tej dźwiękowej opowieści, stanowią zarazem pretekst wyeksponowania partii saksofonów, puzonu, instrumentów klawiszowych, czy wreszcie trąbki lidera.
Uwagę zwraca też melancholijne, niemal balladowe "Colorado Yeta", odsłaniający bardziej liryczne oblicze artysty.
Zakończeniem albumu jest eksperymentalne nagranie "No 3 (Locust St. Remix)", będące rodzajem elektronicznej impresji.
Trzecia płyta formacji The Chabones Michaela Sariana, to płyta idealnie wtapiająca się we współczesny nurt muzyki jazzowej; wciąż ewoluującej, pełnej rozmaitych fuzji i przełamującej stereotypy
.

* Białe Cienie

Z dopiskiem "Young German Jazz" ukazał się album "Weisse Schatten" ("Białe cienie") nagrany przez istniejący od 2013 roku kwartet Jin Jim. Materiał wypełniający album, opiera się na własnym repertuarze zespołu tworzonym przez kontrabasistę pochodzenia polsko-chorwackiego Bena Tai Trawinskiego, flecistę Daniela Manrique-Smitha i gitarzystę Johanna Maya, choć w jednym przypadku Jin Jim sięgnęli po utwór jednego ze swych mistrzów. Mowa tu o kompozycji Jana Akkermana: "House Of The King", przedstawionej w świeżej i kreatywnej wersji.

NOWOŚĆ
JIN JIM: Weisse Schatten
CD 2018, ACT 9677-2

7x7x7; House Of The King; Duende; Exploration; Days Of September; Dreaming; Mankafiza; Surface.

Daniel Manrique-Smith - flety; Johann May - gitara; Ben Tai Trawinski - bass; Nico Stallmann - perkusja

Chwilę po pierwszym uruchomieniu płyty zadałem sobie pytanie: gdzie tu jest jazz? Otwierający program utwór "7x7x7" to czystej maści rock progresywny, nawiązujący do najznakomitszych dokonań gatunku. Ze względu na dominującą rolę fletu, na którego kilku odmianach gra pochodzący z Peru Daniel Manrique-Smith, pojawiają się skojarzenia z takimi grupami jak Focus czy Jethro Tull.
Podobnie jest podczas "House Of The King", ale to oczywiste bowiem mamy do czynienia z kompozycją samego Jana Akkermana z 1973 roku, przedstawioną tutaj w bardzo dynamicznej wersji.
W pierwszej części poprzedzonego 1-minutowym intro "Duende", flet ustępuje znakomitym partiom gitary Johanna Maya. Gitarzysta gra z wyjątkową pasją, eksponując swą nadzwyczajną technikę, ale przede wszystkim znakomitą zdolność kreowania klimatu i płynnego łączenia agresywnych motywów z szerokimi impresyjnymi pasażami. W tym 10-minutowym, rozbudowanym utworze pojawiają się też elementy flamenco idealnie wtapiające się w konstrukcję nagrania.
Wytchnienie przynosi "Exploration". Tutaj ogromna rola przypada delikatnie prowadzącej cały impresyjny temat perkusji (Nico Stallmann), oraz grającemu na kontrabasie Benowi Tai Trawinskiemu.
Małe przyspieszenie przynosi "Days OF September", a pastelowe z początku "Dreaming" w drugiej części przeistacza się w nasączony garażowym brzmieniem podniosły rockowy hymn.
Zakręcona melodycznie "Mankafiza" oparta jest na afrykańskim rytmie, a wygrywane przez Manrique-Smitha trele doskonale współgrają z rytmiczną galopadą kontrabasu.
Zakończeniem albumu jest roztaczające wyjątkową magię i aurę tajemniczości "Surface".
Jin Jim to grupa stworzona przez wszechstronnie uzdolnionych muzyków mających w genach rozmaite etniczne naleciałości. Współpracujący wcześniej z m.in. Dee Dee Bridgewater i Lalo Schifrinem Daniel Manrique-Smith, gra na fletach C, altowym i basowym, a w jego grze dostrzeżemy wiele elementów zaczerpniętych z rodzinnego Peru. Gitarzysta Johann May ma za sobą studia w Hawanie, gdzie zgłębiał tajniki muzyki latynoamerykańskiej. Z kolei grający w Jin Jim na kontrabasie Ben Tai Trawinski jest też znakomitym wokalistą, pianistą, gitarzystą i flecistą, a perkusista Nico Stallman współpracował dotychczas z rozmaitymi składami grającymi zarówno muzykę folk jak rock'n'roll i jazz.
Połączenie czterech tak wyjątkowych znakomitości w jeden muzyczny organizm zaowocowało grupą, którą zachwycić mogą się miłośnicy ambitnej muzyki rockowej lat 70-tych. A jeśli szef wytwórni ACT Siggi Loch, usłyszawszy grupę w 2017 roku podczas koncertu, dostrzegł w muzyce zespołu również duży potencjał jazzowy - tym lepiej. Inaczej bowiem nie zaproponowałby Jin Jim nagrania w styczniu 2018 roku płyty, którą teraz my możemy się cieszyć
.

teksty i skany: Robert Ratajczak

fot.: R.R., Zoho, ACT

poniedziałek, 10 września 2018, longplay_2010

Polecane wpisy

Lars DANIELSSON
Paolo FRESU

Summerwind
PREMIERA 28 WRZEŚNIA 2018

Cecile McLORIN SALVANT
The Window
(premiera 28 września 2018)

Macy GRAY
Ruby
(2018)

Christian SANDS
Facing Dragons
(2018)

Dominik KISIEL Exploration Quartet
Live At Radio Katowice
(2018)

Musica Sacromontana XIII
Józef Zeidler: Missa D-dur
(2018)